Historia chatki

Dodane przez SKPG Harnasie, 02-06-2009 21:23

Historia Chatki

Od marca 2001 do października 2002 roku.

Od kilku lat środowisko SKPG Harnasie nie odwiedzało chatki w Lachowicach. Panowała opinia, że obiekt jest zaniedbany i podupada technicznie, atmosfera odbiega od dawniejszej – turystycznej, jest brudno. Obecność jednego z nas we wrześniu 2000 r. w chatce potwierdziła opinię o obiekcie i jego zarządcy.

Na przełomie lutego i marca 2001 r. otrzymaliśmy informację, że obiekt pozostający w gestii Rady Okręgowej ZSP w Katowicach nie ma zarządcy i - być może – jest do wzięcia. Po telefonicznym umówieniu się z szefem RO ZSP przedstawiciele ówczesnej Rady Koła przeprowadzili w dniu 14 marca 2001 r. rozmowy w sprawie zajęcia się chatką przez SKPG. Nie uzgodniono ostatecznych warunków, choć w grę wchodziła dzierżawa na podstawie umowy podobnej do tej, jaką RO podpisała z poprzednikiem, niejakim Filipkiem. Wyznaczono termin wspólnego obejrzenia obiektu.

Informacja o możliwości przejęcia chatki rozpowszechniona na forum Koła (Mammuthus Montanus, lista dyskusyjna, strona WWW, zebrania), wzbudziła entuzjazm, co zaowocowało deklaracjami wsparcia obiektu pracą, obsługami weekendowymi i kwotami pieniężnymi. Zdecydowano, że należy podjąć dalsze działania w tym kierunku. Mało kto zdawał sobie wtedy sprawę z powagi podjętego właśnie wyzwania…

Analiza egzemplarza poprzedniej umowy nasunęła wątpliwości co do stanu prawno-własnościowego chatki. Równolegle podjęto więc przymiarki do spisania z RO ZSP umowy dzierżawy na rozsądnych warunkach i rozpoznawanie stanu prawnego obiektu.

Chatka za dawnych lat

Chatka za dawnych lat

W międzyczasie, w dniu 5 kwietnia 2001 r. wspólnie z przedstawicielem RO przeprowadzono oględziny chatki (przedstawiciel RO po raz pierwszy widział obiekt!). Stwierdzono katastrofalny stan techniczny: wielopunktowe uszkodzenia dachu, zawilgocenie, zagrzybienie i butwienie drewnianych ścian, zniszczenie drzwi wejściowych do ganku, uszkodzenia podłóg i desek stropowych, bardzo zły stan większości okien i drzwi itp. Dopatrzono się objawów osiadania i pełznięcia budynku. Stwierdzono daleko posuniętą dewastację wyposażenia hotelowego i zniknięcie jego części. Wyposażenie kuchni, sprzęty gospodarcze, resztki narzędzi w drewutni i zawartość szafki narzędziowej przedstawiały żałosny widok. Uderzający był potworny brud, w drewutni i szopie znaleziono foliowe wory pełne cuchnących odpadów, a zawartość stojących w wyłączonej lodówce garnków sugerowała, że ostatni mieszkańcy opuścili obiekt w pośpiechu. Zapewne ścigały ich drapieżne wyrzuty sumienia… Poprawnie funkcjonowała jedynie instalacja wodna i kanalizacyjna oraz instalacja elektryczna. Podczas oględzin sporządzono dokumentację fotograficzną.

Ustalono też, że właścicielem nieruchomości w Lachowicach nr 263 jest zgodnie z aktem notarialnym Politechnika Śląska. W dniu 20 kwietnia 2001 r. już było pewne, że w Sądzie Okręgowym w Suchej Beskudzkiej istnieje księga wieczysta z wpisem potwierdzającym wyżej wymieniony stan własności obiektu. 17 maja odebrano z Sądu wypis z Księgi Wieczystej, odwiedzono Urząd Gminy w Lachowicach w sprawie podatków od chatki oraz Posterunek Energetyczny w Suchej w sprawie ponownego podłączenia energii. Powtórzono tego dnia oględziny chatki, uzupełniając dokumentację fotograficzną.

Mając wyżej wspomniany dokument podjęto rozmowy z władzami Politechniki Śląskiej oraz rozpoczęto poszukiwania dokumentów dotyczących chaty w archiwum uczelni.

W dniu 9 maja 2001 r. RO ZSP przesłała projekt umowy dzierżawy. Była to ostatnia próba utrzymania przez ZSP dotychczasowego, niezgodnego ze stanem prawnym statusu chatki.

W dniu 23 maja 2001 r. w Dziale Organizacyjno-Gospodarczym Politechniki Śląskiej złożono pismo deklarujące chęć użytkowania chaty. Pismo sygnowały władze Oddziału Uczelnianego PTTK oraz SKPG Harnasie. W tym samym momencie przedstawiciel RO ZSP dokonywał zwrotu obiektu władzom administracyjnym uczelni. Z powodu braku protokołu przejęcia chatki przez RO ZSP i braku umowy określającej warunki użytkowania obiektu nie można było uzyskać od ZSP zadośćuczynienia za pogorszenie stanu technicznego budowli. Tego samego dnia prezes OU PTTK rozesłał informację do wielu przewodników, że CHATKA JEST NASZA.

Jednym słowem: Politechnika za naszą sprawa odzyskała swój obiekt, o którego istnieniu nikt we władzach uczelni nie wiedział. Nastąpiło najprostsze rozwiązanie tego problemu: zgodnie z naszą propozycją otrzymaliśmy jako struktura organizacyjna OU PTTK wstępną zgodę na zabezpieczenie chatki i jej użytkowanie. Jednocześnie podjęto prace nad stworzeniem umowy użytkowania chatki przez SKPG.

W pierwszy weekend czerwca 2001 r. odbyło się wielkie sprzątanie chatki. Przewodnicy i osoby towarzyszące ciężko pracując przez wiele godzin powoli uświadamiali sobie ogrom i wagę zadania, jakie nasze środowisko właśnie podjęło. Entuzjazm nie słabł przez wiele godzin i dopiero po godzinie 21.00 Prezes siłą i autorytetem zmusiła pracujących do zakończenia robót.

W żarliwych dyskusjach rodziła się wizja funkcjonowania chatki, sposobu prowadzenia remontu, jego zakresu, kolejności prac, źródeł finansowania, a także zarządzania chatką teraz i w przyszłości. Trudno było znaleźć osobę odpowiednią i chętną do objęcia funkcji Kierownika Chatki, więc w maju powstała samorzutnie i samozwańczo Rada Chatki, będąca ciałem decyzyjnym i czasowo pełniąca obowiązki przyszłego kierownika. W jej skład weszli początkowo: Iza Smok Włodarczyk, Maciek Siudut, Radek Truś.

Drugi weekend czerwca 2001 r. również poświęcono na roboty porządkowe w chatce. Spalono piramidę śmieci, podjęto walkę z grzybami niszczącymi ściany itp.

W dniu 26 czerwca pracownik Działu Organizacyjno-Gospodarczego Politechniki Śląskiej przeprowadził w obecności przedstawicieli SKPG inwentaryzację chatki. Protokół z tej inwentaryzacji stał się ważnym dokumentem w pracach nad umową użytkowania, gdyż opisywał opłakany stan obiektu.

Zajęto się zapewnieniem obsługi chatki w okresie wakacji. Powstał ramowy Regulamin Chatki i Instrukcja Obsługi Chatki dla obsługantów.

Stopniowo krystalizował się pogląd na rozmiary koniecznego remontu, kolejność prac, ich koszt. Oczywiście należało zacząć od remontu dachu. Zajęto się projektem prac, kosztorysem, poszukiwaniem ekipy dekarskiej.

Podjęto montaż finansowy przedsięwzięcia remontowego. Wstępny kosztorys remontu dachu mówił o kwocie 10 tysięcy zł, a nie uwzględniano tysięcy innych prac. Skarbnik Koła gromadził wpłaty pochodzące z cegiełek, Zarząd OU PTTK zadeklarował pożyczkę w kwocie 5 tysięcy zł.

Przez okres trzech miesięcy wakacyjnych chata funkcjonowała na niewielkich obrotach, bo niewielu turystów wiedziało, że znowu jest otwarta. Ekipa chatkowa, w tym starzy bywalcy obiektu, prowadziła drobne roboty, np. zbudowano krąg ogniskowy, utrzymywano porządek, prano stare koce itp.

Rozpoczęcie remontu chaty opóźniało się, ponieważ odwlekało się podpisanie umowy między SKPG i OU PTTK z jednej strony a Politechniką z drugiej. Sezon letni niestety minął.

Umowę użytkowania obiektu podpisano z datą 19 lipca 2001 r., ale otrzymaliśmy ją de facto we wrześniu. Równocześnie nasilał się ruch turystyczny w chacie, jako wynik szeptanej propagandy, oficjalnych informacji, wreszcie rozpoczęcia się roku akademickiego. Imprezy organizowane przez SKPG (rajdy) w miarę możności przechodziły przez Lachowice, by zasilić kasę chatki.

Chatka - luty 2002Remont dachu rozpoczął się 17 października 2001 r. i objął usunięcie starego pokrycia eternitowego, poprawki i przeróbki więźby, likwidację odeskowania i starej izolacji termicznej nad połowa poddasza, przełożenie łat i położenie nowego poszycia. Po 9 dniach budynek przykryty został blaszanym dachem z szerszymi okapami, otrzymał inaczej rozwiązane otwory okienne na poddaszu. Wymieniono jedną całkiem zbutwiałą krokiew, zlikwidowano kosz okna po stronie południowej, połączono okna po stronie północnej jednym wspólnym koszem (giblem). Wzmocniono uszkodzoną murłatę. Kilka osób bez przerwy obsługiwało remont, pomagając dekarzom, żywiąc ich, wykonując mnóstwo robót dodatkowych, pracując po 12-14 godzin na dobę. Oczywiście w międzyczasie przyjmowano licznych turystów (w weekend około 70 osób!), utrzymywano porządek, organizowano, zarządzano…

Następną niezbędną pracą była wymiana zmurszałej belki w południowej ścianie (nad oknem), trzymającej legary stropu nad Salonem. Operacja ta była kawałem męskiej przygody dla 6 chłopa zważywszy masę kłody, która trzy tygodnie wcześniej była jeszcze dorodnym świerkiem. Intensywnie pomagał pan Franek z Lachowic, niegdysiejszy górnik, bardzo nam i chatce życzliwy.

W dniu 28 października 2001 r. do składu Rady Chatki dołączyli: Artur Łysy Olchawa i Grzesiek Bystry Mentel. Pięcioosobowa Rada miała od tego czasu mocny zespół techniczny, niezbędny wobec takiego nawału tematów remontowych. Rada przeanalizowała stan robót remontowych, stan i perspektywy kasowe, stan i potrzeby w zakresie formalno-prawnego funkcjonowania chatki. Ustalono listę kolejności robót, zakładając dopływ ochoczej siły roboczej. Pierwszy etap ratowania chatki uznano za zakończony, gdyż przestała jej zagrażać woda opadowa i obiekt zaczął wysychać. Wnioski z dotychczasowego okresu prowadzenia i remontowania chatki wraz z jej rozliczeniem finansowym przedstawiono w listopadzie 2001 r. Walnemu Zebraniu SKPG.

Maciek sprzątający - luty 2002W dyskusjach skonkretyzowano nowatorskie podejście do technicznych aspektów chatki, streszczające się w stwierdzeniach: nie robimy prowizorek, stosujemy jak najlepsze rozwiązania techniczne i materiałowe, pracujemy dobrymi narzędziami, jednocześnie starając się zachować styl i klimat chatki jako schroniska studenckiego oraz jej wartość etnograficzną jako obiektu o prawie stuletniej historii. To oznacza np. stosowanie drewna do obijania poddasza (a nie sidingu…), ale konserwowanie go nowoczesnymi środkami grzybo- i owadobójczymi, to oznacza np. wypełnianie fug w ścianach watą drzewną (a nie pianką PU…).

Przed zimą zgromadzono sporo materiałów do dalszych prac (wełna mineralna do ociepleń, deski do podsufitek, folie paroszczelne i paroprzepuszczalne, pokaźne ilości gwoździ i wkrętów, farby, przeróżne materiały i narzędzia. Zamówiono u stolarza nowe okna do Lodówki i Kierownikówki, zakupiono dwoje drzwi wejściowych do ganku. Zakupiono również nowoczesne środki do walki z grzybami owadami niszczącymi drewno.

Jesień i zima były korzystne dla chatki pod względem dopływu środków, rozmiary ruchu turystycznego przypominały najlepsze lata turystyki studenckiej. Nie słabł entuzjazm wśród Harnasi i innych bywalców, zdołano więc jeszcze przy jesiennej pogodzie zaimpregnować wszystkie ściany chatki wspomnianym środkiem przeciwko korozji biologicznej (100 l płynu) i zapuścić część ścian przepracowanym olejem w celu ochrony przed wodą i nowymi szkodnikami atakującymi z zewnątrz. Nowe drzwi i okna przed montażem solidnie zagruntowano pokostem i innymi środkami.

Na bieżąco dbano o należyte funkcjonowanie obiektu, gromadzono drewno opałowe, zakupiono środki chemii gospodarczej, papier toaletowy, żarówki itp. Z myślą o srogiej zimie przywieziono ponad 2 tony węgla. Każdy większy transport materiałów do chatki łączono ze zwózkami odpadów, starych rupieci, śmieci, korzystając oczywiście z pomocy pana Franka.

Bystry i Kotlet przy pracy - luty 2002Atak zimy z początkiem grudnia 2001 r. zastał chatkę z blaszanym dachem niczym jeszcze nie ocieplonym (przestrzeń nad Lodówką, Kierownikówką, Akwarium i schodami). W ścianach kuchni i Salonu ziały szczeliny po usuniętym, zagrzybionym omszeniu, prowizorycznie zatkane gazetami. W tych warunkach kontynuowano prace, stopniowo ocieplając dach 20-centymetrową warstwą wełny mineralnej. W puste otwory okienne wstawiono wreszcie nowe okna, boki gibla obito ostatecznie blachą. Od tej chwili palenie w piecu podwyższało temperaturę poddasza nawet o kilka stopni… W kuchni i Salonie było lepiej, chociaż sporo ciepła uciekało przez nieszczelności w ścianach i stropach.

Imprezę sylwestrową zorganizowano dla Harnasi i ekip towarzyszących. Przez chatkę przewinęło się w tych dniach mnóstwo osób. Mimo niewygód i mieszkania razem z wełną mineralną i deskami ludzie byli zachwyceni. Zadziałało nawet nowe uregulowanie chatkowe, drastycznie ograniczające picie alkoholu. Dyspenza na czas zabawy Sylwestrowej nie wywołała pijaństwa, zaobserwowano tyko dwa lekkie nadużycia płynnych środków.

Potężny opad śniegu w w tym okresie spowodował konieczność usuwania go z dachu i wywożenia taczkami sprzed chatki. Prawdopodobnie bez remontu dach chatki nie przetrzymałby tej zimy… Mrozy zmuszały do każdorazowego spuszczania wody z instalacji, przy okazji wyszły na jaw jej niedoskonałości.

Remont Lodówki - kwiecień 2002Od lutego zima stopniowo łagodniała, ruch turystyczny w chatce był całkiem spory, toczyły się dalsze roboty. W kwietniu zakupiono 7 kubików buka na przyszłą zimę, kolejne weekendy remontowe posuwały prace mocniej do przodu. W tartaku zakupiono po dobrych cenach znaczniejsze ilości desek (modrzewiowych) i różnego innego asortymentu. Izolacja termiczna Lodówki stopniowo znikała pod pięknym odeskowaniem, koledzy przeróżnych profesji niespodziewanie dla siebie realizowali się w odmiennych sztukach i rzemiosłach.

Z wiosną zaczęto dbać również o ogród. Wykarczowano i spalono wszystkie pnie po nie istniejących drzewach owocowych, wycięto złamaną przez śniegi starą czereśnię, usunięto dzikie krzaki z obrzeży, zaczęto poprawiać skarpy przed chałupą i obudowywać je kamieniami. Pojawił się skalny ogródek pod modrzewiem, zadbano o wspaniały krzak róży, zakonserwowano i na nowo osadzono w ziemi stary, pobutwiały totem.

Latem znowu pojawiła się ciągła obsługa chatki. Zakupiono ręczne elektronarzędzia (wiertarka, hebel, piła tarczowa, wkrętarka), które walnie przyspieszyły tempo robót. Ukończono roboty stolarskie w Lodówce i Kierownikówce, malowano nowe okna i remontowano okna stare. Nowa piła łańcuchowa pozwoliła pociąć drewno zimowe, które połupano i wreszcie schowano pod dachem.

Od wiosny wszystkie wolne ręce dostarczały z lasu kamienie i głazy na przyszłe omurowania skarp i brukowanie terenu przed chatką. Rosła piramida piaskowców, niektóre głazy należy zaliczyć do dwu- a nawet trzyosobowych…

Z początkiem jesieni dojrzała decyzja o podjęciu robót odwodnieniowych, mających odciąć wodę od chatki (tym razem od dołu) i zatrzymać powolne pełznięcie gruntu oraz wywołane nim, postępujące deformacje obiektu. Swego rodzaju ostrzeżeniem było osunięcie się latem 2001 r. zbocza w Lachowicach i zniszczenie kilkunastu stojących tam budynków.

Żaba konserwuje nowe drzwi - luty 2002Zakupiono kruszywa, rury drenarskie i inne niezbędne rzeczy. Wykopy wykonano w jeden dzień wynajętą małą koparką, ułożono ponad 40 m drenów i zasypano wszystko żwirem. Przy okazji koparka zdjęła grunt z terenu przeznaczonego pod brukowanie kamieniami, zniwelowała w kącie ogrodu platformę na 3-4 namioty, zasypała dawny wykop za chatką. Uszkodzenie przez koparkę instalacji kanalizacyjnej ułatwiło decyzję o podłączeniu do niej jednej gałęzi odwodnienia oraz wód z rynien (jeszcze nie istniejących).

W tym samym okresie wstawiono w kuchni nowe okno, poprawiając przy okazji konstrukcję ściany i wymieniając jedną belkę. Po tej operacji fachowiec pięknie “omszył” czyli obetkał watą drzewną ponad 50 mb szczelin w ścianach, w których dokonywano przeróbek. Wymieniono tez zbutwiałą belkę progową w ganku.

Zdjęto odeskowanie i starą izolację ze szczytowej ściany chatki (od zachodu), położono 20-centymetrową warstwę wełny mineralnej i odeskowano całość nowymi deskami modrzewiowymi.

Prowadzone roboty ziemne ujawniły w niektórych miejscach spore ilości odpadów, zakopywanych dawniej obok chatki. To potwierdziło słuszność przyjętej zasady, że odpady selekcjonujemy i wszystko, czego nie da się zutylizować na miejscu (spalanie, kompostowanie) transportujemy do wsi do kontenerów. Bieżące odpady znoszą turyści, przy okazji czynnie ucząc się ważnych spraw z zakresu ochrony środowiska.

Ganek - kwiecień 2002W dniu zamykania tego tekstu prace ziemne są w toku, odwodnienie już działa osuszając podłoże gruntowe chatki. W zasypanej ostatnio, nieczynnej od dawna studni założono piezometr do obserwacji spadku poziomu wód. Po tygodniu od położenia drenów lustro wód obniżyło się ponad 20 cm. Przed chatką jest wszechobecne błoto, ale piasek i cement oraz sterta kamieni dają perspektywę na piękne wybrukowanie tego terenu. Na obłożenie kamieniami czekają też skarpy ziemne. W chatce dzięki ociepleniu i obetkaniu jest ciepło i przytulnie. W takich warunkach rodzą się nowe pomysły remontowe… Przed zimą chciałoby się jeszcze wymienić drzwi wejściowe do budynku, osadzić drugie drzwi gankowe, zakończyć ocieplanie i odeskowanie dachu nad schodami. I zakończyć czyszczenie ścian w Salonie, położyć nową papę na dachu drewutni i jeszcze…


Nasuwają mi się refleksje po (tak długim) omówieniu historii ostatnich kilkunastu miesięcy życia chatki. Otóż myślę, że chatka znowu zaczęła funkcjonować jak za najlepszych czasów turystyki studenckiej, przyjmując następnych młodych turystów górskich pod gościnny dach. Nowe realia i możliwości dają perspektywę podniesienia standardu obiektu, chociaż nie w kierunku przerobienia chatki na pensjonat. Zespołowe zarządzanie i entuzjazm pozwalają wiele robót wykonać tanio i sprawnie, a zasada unikania prowizorek gwarantuje trwałość dokonań. Wspólna praca powoduje, że ludzie czują większą odpowiedzialność i wykazują większą dbałość o obiekt.

I na koniec – Harnasie mają wreszcie swoje miejsce wśród swoich gór. Nie, żeby spocząć na dobre, lecz by czasami się zatrzymać na górskim, przewodnickim szlaku.

Maciej Siudut
11 października 2002 r.

Tekst ukazał się w Harnasiu 16 w październiku 2002 pod tytułem
Chatka na Adamach. Informacja o remoncie i funkcjonowaniu Studenckiego Schronu Turystycznego Pod Solniskiem, Lachowice Adamy nr 263, w okresie od marca 2001 do października 2002 roku.

0 Komentarzy

Panorama theme by Themocracy