Mój Kurs – Natalia Paszek

Kurs rozpoczął się wczesną jesienią 2008 roku. Jakoś na początku października. Wokół panowały pstrokate kolory, dni były pełne słońca, ja miałam 17 lat i nastawiałam się na przygodę życia. Zero pomyłki, choć łatwo nie było.

Obszar uprawnień obejmował wtedy co prawda tylko część zachodnią Beskidów Zachodnich, czyli B. Śląski, Żywiecki, Mały i Makowski, ale ja byłam zupełnie zielona i nie wiedziałam o tych górach zupełnie nic. Pisząc nic mam na myśli nic. Nie rozróżniałam Babiej od Baraniej i jodły od świerka. Byłam też straszliwie uparta, a liceum wdrażało w nurt nauki, dorzuciłam więc hurtem do historii średniowiecznej Europy, dzieł Sienkiewicza i rachunku prawdopodobieństwa kwiatki, etnografię, topografię, metodykę, pierwszą pomoc, historię turystyki i inne.Na początku 26 egzaminów cząstkowych brzmiało przerażająco. Okazuje się jednak, że nie ma nic przerażającego w poznawaniu czegoś, co z każdą chwilą staje się droższe i bliższe.

Miesiące mijały na zwykłej szarej codzienności szkolnej przeplecionej wspaniałymi wyjazdami z coraz bardziej zgraną ekipą, długimi nocnymi śpiewami przy gitarze, wspólnymi śniadaniami, przygodami, bólem nóg, ślęczeniem nad mapą, tarapatami i sukcesami. Okazało się, że nie ma wyborniejszego dania niż pulpa jedzona z jednego gara i że nie może trafić się w życiu nic lepszego niż gniazdo rozpuszczonego sera wygrzebanego łyżką. Okazało się, że istnieją chatki studenckie, gdzie wszyscy są sobie bliscy, że na bazie namiotowej nie trzeba mieć własnego namiotu, że nie wolno jeść kanapek spod spodu i że można spać zarówno w rozpadającej się bacówce jak i w teatrze na scenie, a potem jeść śniadanie ze złotych talerzy! Tyły zeszytów powoli wypełniły się graniówkami, panoramkowanie stawało się coraz łatwiejsze, a codzienne życie żywsze. Tęskno było do każdego kolejnego wyjazdu.

Wykłady były takim oknem na inny Świat. Nagle w środku szarego miasta, późnym popołudniem zbierali się ludzie kochający góry. I uczyli się, poznawali nowe, rozmawiali. Okazało się, że na wiosnę w mieście pojawiły się kwiatki, których nazw do tej pory nie znałam, a patrząc na znane kamienice widzę nagle tympanony, woluty i attyki! Miałam 17 lat i cieszyło mnie dosłownie wszystko. Ale na kursie byli różni ludzie. W zasadzie każdy z nas był inny, różnił nas wiek, cele, byliśmy rozrzuceni po różnych zakrętach życia, a jednak cieszyliśmy się tym wszystkim podobnie i bardzo razem. Wszyscy zgodnie wcinali z jednego gara, szczerząc zębiszcza w uśmiechu, że tym razem jest wyjątkowo dużo kiełbasy w pulpie: uczennica, student automatyki, prawnik, nauczycielka, lekarz, inni.

Egzamin praktyczny jak to egzamin przyszedł szybciej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Październik, prawie równo rok od rozpoczęcia kursu. Spadł śnieg. Zdaliśmy prawie wszyscy. Potem szybka mobilizacja do ostatnich egzaminów teoretycznych i praca kursancka. I blachowanie, w lutym – snopy iskier pod niebo, bitwa na śnieżki, torty, wzruszenie i zabawa, trójkątna blacha na piersi i znajomi na całe życie.

Natalia Paszek – Blacha SKPG Harnasie nr 365, absolwentka kursu 2008/2009, Szefowa Kursu Przewodnickiego 2015/2016

Wyślij znajomemu


Zapraszamy na kurs przewodników beskidzkich osoby zamieszkujące miasta regionu: Gliwice, Katowice, Zabrze, Bytom, Tarnowskie Góry, Ruda Śląska, Sosnowiec, Rybnik, Żory, Chorzów, Świętochłowice, Siemianowice Śląskie, Mysłowice, Mikołów, Piekary Śląskie, Czeladź, Będzin, Dąbrowa Górnicza, Wodzisław Śląski, Jastrzębie Zdrój, Knurów, Tychy, Jaworzno.